wtorek, 31 grudnia 2013

Rozdział 6


Czułam się okropnie głowa niemiłosiernie mnie bolała. Wszystko działo się tak szybko. O dziwo leżałam w tym samym miejscu co wcześniej. Delikatnie podniosłam się z ziemi i oparłam o ścianę. Obok mnie leżała biała kartka z napisem ,, Albo oddasz nam tą firmę albo skończy się to źle dla Ciebie i twoich słodkich przyjaciół ,, . O co chodziło ta cała sytuacja stawała się coraz bardziej dziwna i zawiła kompletnie nie wiedziałam co takiego ukrywał Oskar i w sumie sama nie wiem czy chciałabym dalej w ta brnąć bo czuje, że źle się to dla mnie skończy. Podniosłam się z ziemi i weszłam do klubu. Harry siedział przy barze, Zayn i Perrie świetnie się bawili, a Louis siedział sam przy stoliku. 
- czemu Cie tak długo nie było- spytał z wyraźną ironią
- musiałam się przewietrzyć trochę- odparłam
Nie mogłam powiedzieć mu co się stało od razu kazałby mi pojechać na policje, a co ja im miałam powiedzieć nie widziałam na oczy tego człowieka poszukiwania nie miałyby większego sensu.
- możemy wracać do domu strasznie boli mnie głowa?- spytałam
- przyszedłem się tu trochę zabawić nie chce wracać do domu!- prawie krzyknął i odszedł od stolika
Kompletnie nie wiedziałam co go ugryzło jeszcze rano był miły i słodki, a teraz zachowuje się jakbym była kimś zupełnie obcym. no proszę nawet jego nie mogę rozgryźć a co dopiero cała tą cholerną zagadkę Oskara. Musiałam chyba na własna rękę trafić do domu skoro nie mogę na niego liczyć.
Wyszłam pośpiesznie z klubu kierując się na przystanek autobusowy raczej wątpię, że będzie jechał jakiś o tej godzinie. Nie czekając dłużej postanowiłam się trochę przejść, dobrze mi to zrobi miałam trochę czasu żeby to wszystko przemyśleć. To wszystko to wielka zagadka, którą  muszę wyjaśnić choćby ze względu na Oskara. Ci ludzie najprawdopodobniej go zabili , a ja miałam to zostawić w spokoju?
Jutro z rana muszę pojechać do biura  i jeszcze raz przejrzeć wszystko w końcu firma jest teraz moja, a ja nawet nie wiem czym się zajmuje. Z drugiej strony dlaczego mi Oskar przepisał tę firmę, skąd wiedział, że akurat przyjadę i się o wszystkim dowiem. Szłam dobrą godzinę zanim zobaczyłam ulicę na której mieszkają chłopcy, weszłam do masywnych kamiennych schodach i dopiero wtedy przypomniałam sobie, że nie wzięłam od żadnego z chłopców kluczy do domu. Nie miałam ochoty na spacer w drugą stronę. Postanowiłam, że zaczekam na nich przed drzwiami. Było dość zimno ale akurat to to był mój najmniejszy problem dzisiaj. 
Następnego dnia obudziłam się w swoim ciepłym pokoju. Musiałam wczoraj zasnąć na tej werandzie. Szybko się ubrałam i pognałam na dół.


W kuchni siedzieli Harry i Louis.
- o wstała nasze księżniczka- powiedział z uśmiechem Harry
- jak znalazłam się wczoraj w domu bo czekałam na was ale chyba zasnęłam?
-pojechałem wczoraj za tobą ale zdążyłaś już dojść do domu- odpowiedział Harry
- dzięki przynajmniej jeden- powiedziałam z ironia wpatrując sie w Louisa
Chłopak najwidoczniej był nadal na mnie zły ale wciąż nie wiedziałam dlaczego, co ja takiego znowu zrobiłam?
- Pamiętasz co mi dzisiaj obiecywałaś Nela?- spytał znienacka Harry
Na te słowa Louis aż się wyprostował i nadstawił uszy.
- Nie?- kompletnie wyleciało mi z głowy
- No jak to nie. Przypomnę Ci obiecałaś mi, że wyjdziemy gdzieś dzisiaj razem- dobitnie mi przypomniał
- A tak pamiętam tylko, że dzisiaj kompletnie nie mam czasu, muszę jechać do pracy trochę o zajmie .
- To ty masz pracę?- zapytał zdziwiony Harry
- Właśnie też jestem zdziwiona- odpowiedziałam
Nie ciągnąc dłużej złapałam bułkę i wyszłam w pospiechu z domu miałam dzisiaj naprawdę dużo do załatwienia. Nie wiedziałam od czego zacząć.
- NELA!-krzyknął za mną Louis
-Louis tak jak wspominałam muszę jechać do pracy mam masę spraw na głowie
- Tak ja wiem ale chciałem Cię przeprosić za wczorajsze zachowania przepraszam też, że zostawiłem Cię z tą cała sytuacją na głowie.
- Naprawdę nic nie szkodzi porozmawiamy jeszcze o tym jak wrócę naprawdę muszę już lecieć
- Poczekaj chcę iść z tobą, pomóc Ci jakoś- powiedział
- Ej Tommo co ty wyprawiasz za godzinę zaczynają się wywiady?-krzyknął Niall
Louis zrobił minę jakby kompletnie o tym zapomniał.
- Nic się nie stało leć ty też masz swoje życie ja dam sobie radę obiecuję- powiedziałam
Louis odwrócił się iw pośpiechu pobiegł do domu się przygotować. A ja niestety musiałam sama sprostać temu wszystkiemu co mnie czekało.




 No to powróciłam. 6 rozdział za mną. Przepraszam trochę nudny ale postaram się następnym razem o trochę ciekawszy.
czytasz-komentujesz





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz