piątek, 30 sierpnia 2013
Informacja
Hej chcialam tylko napisać, ze zastanawiam się nad zawieszeniem bloga wiem,ze to dopiero poczatki i od razu nie będę mieć czytelnikow mimo to zauwazylam,ze tylko jedna osoba wchodzi i czyta wiec chyba dalsze pisanie nie ma sensu co o tym sądzicie?
czwartek, 29 sierpnia 2013
5 rozdział
-Louis to testament!- powiedziałam
- Otwieraj!- szybko dodał
Po przeczytaniu poprostu zamarłam, nie moglam wydusić z siebie ani słowa. To niemożliwe!
Droga Nelo!
Sprawy potoczyły się nie po mojej myśli, nie tego się spodziewałem. Gdy będziesz to czytać może mnie już nie być. Ta firma i to co wynalazłem doprowadziła do tego, firmę zapisuje Tobie, mam nadzieje, że dobrze się nią zajmiesz, wierze w Ciebie, żałuje, ze nie zdążyłem się z Tobą pożegnać. Pamiętaj zawsze Cię będę kochać!
P.S. Uważaj na siebie to nie jest zwykła firma. Kocham Cię!
Łzy napłynely mi do oczu. O co w tym wszystkim chodzi nic nie rozumiem co on takiego wynalazł, że to go zniszczyło, byłam pewna, że Oskara ktoś zamordował. O co chodziło w ostatnim zdaniu ,, Uważaj na siebie to nie jest zwykła firma''? Caly testament przeczytałam dwa razy na zmianę z Louisem mimo to nic dalej nie rozumiem. O co chodzilo Oskarowi? Ostatni raz popatrzylam na nasze wspólne zdjęcie po czym wyszłam z biura.
- Proszę pani wie pani gdzie jest pochowany mój brat?- kruchym głosem zapytałam
Kobieta wyciągła długopis i starannie zapisała mi adres.
- Niech pani poczeka pan Oskar kazał to pani przekazać gdy pani się zjawi, to dokumenty naszej firmy musi się pani z nimi zapoznać.
- Zaraz skąd Oskar wiedziała, że tu przyjadę?
- Ja tylko robie to co musze.
To co powiedziała również było bardzo dziwne ale zresztą wszystkiego się mogłam spodziewać. Wziełam potężne teczki i razem Louisem wyszliśmy z firmy. W ciszy udaliśmy się do samochodu , musiałam wszystko przemyśleć dlaczego mój brat akurat mi zapisał tą firme przeciez ja kompletnie się na tym nie znam, po drugie skąd wiedział, że przyjadę do Londynu? To wszystko było tak zawiłe czułam się jak w jakimś kiepskim filmie kryminalnym.
- Musze pojechac na cmentarz Louis- powiedziałam
Louis bez słowa odpalił samochód i ruszył. Przez całą droge nie rozmawialismy on chyba wiedział, że musze to wszystko sobie uświadomić znikąd spadła na mnie taki obowiązek jak ja mu podołam kompletnie tego nie wiedziałam. Po 20 min. dotarliśmy na miejsce.
- Chcesz żebym z Tobą poszedł?- zapytał-
- Nie obraź się ale chciałabym pójść sama
Kiwnął tylko głową, a ja niezgrabnie wydostałam się z samochodu.Przez 10 min. szukałam grobu Oskara gdy go znalazłam oniemiałam był cudowny, zaslużył na to. Na płycie było wygrawerowane słowo ,, Przepraszam" ale za co? Kolejna tajemnica. Oskar zginął tydzień przed moim przyjazdem ta myśl jeszcze bardziej mnie dobiła gdybym pojawiła się wcześniej może by się to nie wydarzyło, może Oskar by żył i wszystko by mi wytłumaczył. Siedziałam przy grobie 20 min. chciałam tam zostać na zawsze jakby to w czymś pomogło i wyjaśniło mi co się tu dzieje.
W domu
- Jesteście nareszcie gdzie byliście cały dzien?- powital nas głośno Niall
- Załatwialiśmy pewne sprawy- odpowiedział za mnie Louis
- No dobra nie ważne co wy na to żeby wybrać się dziś na impreze?
- My raczej...- zaczął Louis
- Świetny pomysł- chyba nie takiej odpowiedzi oczekiwał- Musze odreagować po takim dniu
Louis popatrzyl na mnie karcącym wzrokiem co mysłam, że pójde do pokoju i przez następny rok bedę płakać i dumać wręcz przeciwnie ja potrzebowalam odpocząc i się zrelaksować. Była 17 wychodzilismy o 19 więc musiałam się spieszyć z przygotowaniem. Pobiegłam do pokoju i weszłam pod prysznic. Woda przyniosła ulge troche zapomniałam o tych wszystkich kłopotach jakie na mnie spadły. Wychodząć z pod prysznica poślizgnęłam się i rąbłam na podłogę ciągnąć za sobą całą szafkę z kosmetykami.Ale wtopa.
- Nela nic Ci nie jest?- uslyszałam tylko głos Harrego
No tylko jego było mi potrzeba. Chłopak na mój widok wytrzeszczył oczy.
- Mógłbyś łaskawię się nie patrzeć- krzyknęłam ze wściekłości
Harry podał mi ręcznik i pomógł wstać.
- Przepraszam- powiedział speszony
Ja tylko przewróciłam oczami i wyszłam z łazienki.
- Może chciałabyś zamiast wychodzić na impreze pójść gdzieś ze mną- zamurowało mnie
- Harry chcialam sie odstresować spadlo na mnie troche problemów dzisiaj
- To może kiedy indzej, jutro?
Pokiwałam znaczącą głową, Harry wyraźnie się rozweselił, nie rozumiałam tylko dlaczego czyżby aż tak mu na tym zależało od mojego przyjazdu zamieniliśmy tylko kilka słów. Cgłopak wycofal się z pokoju w świetnym nastroju, a ja zabrałam się za makijaż i przymiarkę ubrań. Po póltorej godzinie byłam w pełni gotowa na świetną noc.
Wszyscy czekali na mnie na dole byli w świetnych chumorach chyba nie za często wychodzili.
- Idziemy?- krzyknęłam
Jak na zawołanie zabrali wszystki rzeczy i wyszliśmy z domu. Nie spodziewałam się, że bedziemy jechać limuzyną no ale może tak teraz się bawią One Direction dla mnie nie ma problemu. Już w samochodzie chłopaki wyciągneli szampana, dorwałam się do niego jako pierwsza.
- Ty wgl możesz już pić?- zapytał z sarkazmem Harry
- A zaskoczę Cię tak mogę pić
Wszyscy zaczęli się głośno śmiać włącznie ze mną. Wszystkie smutki jakby odeszły na bok dziś chcialam się tylko dobrze bawić. Dojechaliśmy na miejsce ja pobiegłam od razu do baru chciałam szubko się upić zeby lepiej się bawić. Zayn i Perrie poszli od razu tańczyć świetna z nich para, pasowali do siebie idealnie. Harry poszedł w moje ślady i dołaczył się do mnie i drinków. Po 1h ciągłego picia wiedziałam, że jestem już gotowa aby szaleć.
- Harry zatańczysz ze mną?- śmiało zapytałam
Chłopak szybko porwal się z miejsca i już bawiliśmy się na parkiecie. Świetnie się z nim tańczyło. Muzyka się zmieniła na moje nieszczęscie puścili wolną piosenke chciałam zejsć z parkietu ale Harry mnie przytrzymal i już po chwili tańczyliśmy przytulanego. Oparłam na jego ramieniu głowę czułam się świetnie prawie tak samo jak przy Louisie.
Z perspektywy Louisa
Nie mogłem patrzeć jak Nela tańczy z Harry cały się w środku gotowałem sam nie wiem czemu chyba czułem coś do tej dziewczyny. Zamiast z Harry powinna tańczyć ze mną.
Z perspektywy Neli
- Harry daj odpocząc musze wyjść się przewietrzyć- powiedziałam
Musiałam troche odetchnąc w środku było strasznie duszno, potrzebowałam powietrza. Usiadłam na schodach. Wyciagnełam telefon i sprawdziłam polączenia 15 nieodebranych od taty, jak to możliwe myślałam, że po tym incydencie na lotnisku aresztują go, a tym czasem on dzwoni do mnie. Nie chciałam z nim rozmawiać nie po tym wszystkim , już nigdy na takie coś nie pozwole. Siedziałam tak jeszcze 5 min, albo dłużej do czasu aż ktoś zaszedł mnie od tylu i z potężną siłą uderzył mnie w głowę, straciłam przytomność.
Kolejny rozdział gotowy, jak się podoba. podejrzewacie kto mógł ją zaatakować.
Czytasz- komentujesz.
Zapraszam na mojego aska http://ask.fm/Wercia0911
- Otwieraj!- szybko dodał
Po przeczytaniu poprostu zamarłam, nie moglam wydusić z siebie ani słowa. To niemożliwe!
Droga Nelo!
Sprawy potoczyły się nie po mojej myśli, nie tego się spodziewałem. Gdy będziesz to czytać może mnie już nie być. Ta firma i to co wynalazłem doprowadziła do tego, firmę zapisuje Tobie, mam nadzieje, że dobrze się nią zajmiesz, wierze w Ciebie, żałuje, ze nie zdążyłem się z Tobą pożegnać. Pamiętaj zawsze Cię będę kochać!
P.S. Uważaj na siebie to nie jest zwykła firma. Kocham Cię!
Łzy napłynely mi do oczu. O co w tym wszystkim chodzi nic nie rozumiem co on takiego wynalazł, że to go zniszczyło, byłam pewna, że Oskara ktoś zamordował. O co chodziło w ostatnim zdaniu ,, Uważaj na siebie to nie jest zwykła firma''? Caly testament przeczytałam dwa razy na zmianę z Louisem mimo to nic dalej nie rozumiem. O co chodzilo Oskarowi? Ostatni raz popatrzylam na nasze wspólne zdjęcie po czym wyszłam z biura.
- Proszę pani wie pani gdzie jest pochowany mój brat?- kruchym głosem zapytałam
Kobieta wyciągła długopis i starannie zapisała mi adres.
- Niech pani poczeka pan Oskar kazał to pani przekazać gdy pani się zjawi, to dokumenty naszej firmy musi się pani z nimi zapoznać.
- Zaraz skąd Oskar wiedziała, że tu przyjadę?
- Ja tylko robie to co musze.
To co powiedziała również było bardzo dziwne ale zresztą wszystkiego się mogłam spodziewać. Wziełam potężne teczki i razem Louisem wyszliśmy z firmy. W ciszy udaliśmy się do samochodu , musiałam wszystko przemyśleć dlaczego mój brat akurat mi zapisał tą firme przeciez ja kompletnie się na tym nie znam, po drugie skąd wiedział, że przyjadę do Londynu? To wszystko było tak zawiłe czułam się jak w jakimś kiepskim filmie kryminalnym.
- Musze pojechac na cmentarz Louis- powiedziałam
Louis bez słowa odpalił samochód i ruszył. Przez całą droge nie rozmawialismy on chyba wiedział, że musze to wszystko sobie uświadomić znikąd spadła na mnie taki obowiązek jak ja mu podołam kompletnie tego nie wiedziałam. Po 20 min. dotarliśmy na miejsce.
- Chcesz żebym z Tobą poszedł?- zapytał-
- Nie obraź się ale chciałabym pójść sama
Kiwnął tylko głową, a ja niezgrabnie wydostałam się z samochodu.Przez 10 min. szukałam grobu Oskara gdy go znalazłam oniemiałam był cudowny, zaslużył na to. Na płycie było wygrawerowane słowo ,, Przepraszam" ale za co? Kolejna tajemnica. Oskar zginął tydzień przed moim przyjazdem ta myśl jeszcze bardziej mnie dobiła gdybym pojawiła się wcześniej może by się to nie wydarzyło, może Oskar by żył i wszystko by mi wytłumaczył. Siedziałam przy grobie 20 min. chciałam tam zostać na zawsze jakby to w czymś pomogło i wyjaśniło mi co się tu dzieje.
W domu
- Jesteście nareszcie gdzie byliście cały dzien?- powital nas głośno Niall
- Załatwialiśmy pewne sprawy- odpowiedział za mnie Louis
- No dobra nie ważne co wy na to żeby wybrać się dziś na impreze?
- My raczej...- zaczął Louis
- Świetny pomysł- chyba nie takiej odpowiedzi oczekiwał- Musze odreagować po takim dniu
Louis popatrzyl na mnie karcącym wzrokiem co mysłam, że pójde do pokoju i przez następny rok bedę płakać i dumać wręcz przeciwnie ja potrzebowalam odpocząc i się zrelaksować. Była 17 wychodzilismy o 19 więc musiałam się spieszyć z przygotowaniem. Pobiegłam do pokoju i weszłam pod prysznic. Woda przyniosła ulge troche zapomniałam o tych wszystkich kłopotach jakie na mnie spadły. Wychodząć z pod prysznica poślizgnęłam się i rąbłam na podłogę ciągnąć za sobą całą szafkę z kosmetykami.Ale wtopa.
- Nela nic Ci nie jest?- uslyszałam tylko głos Harrego
No tylko jego było mi potrzeba. Chłopak na mój widok wytrzeszczył oczy.
- Mógłbyś łaskawię się nie patrzeć- krzyknęłam ze wściekłości
Harry podał mi ręcznik i pomógł wstać.
- Przepraszam- powiedział speszony
Ja tylko przewróciłam oczami i wyszłam z łazienki.
- Może chciałabyś zamiast wychodzić na impreze pójść gdzieś ze mną- zamurowało mnie
- Harry chcialam sie odstresować spadlo na mnie troche problemów dzisiaj
- To może kiedy indzej, jutro?
Pokiwałam znaczącą głową, Harry wyraźnie się rozweselił, nie rozumiałam tylko dlaczego czyżby aż tak mu na tym zależało od mojego przyjazdu zamieniliśmy tylko kilka słów. Cgłopak wycofal się z pokoju w świetnym nastroju, a ja zabrałam się za makijaż i przymiarkę ubrań. Po póltorej godzinie byłam w pełni gotowa na świetną noc.
Wszyscy czekali na mnie na dole byli w świetnych chumorach chyba nie za często wychodzili.
- Idziemy?- krzyknęłam
Jak na zawołanie zabrali wszystki rzeczy i wyszliśmy z domu. Nie spodziewałam się, że bedziemy jechać limuzyną no ale może tak teraz się bawią One Direction dla mnie nie ma problemu. Już w samochodzie chłopaki wyciągneli szampana, dorwałam się do niego jako pierwsza.
- Ty wgl możesz już pić?- zapytał z sarkazmem Harry
- A zaskoczę Cię tak mogę pić
Wszyscy zaczęli się głośno śmiać włącznie ze mną. Wszystkie smutki jakby odeszły na bok dziś chcialam się tylko dobrze bawić. Dojechaliśmy na miejsce ja pobiegłam od razu do baru chciałam szubko się upić zeby lepiej się bawić. Zayn i Perrie poszli od razu tańczyć świetna z nich para, pasowali do siebie idealnie. Harry poszedł w moje ślady i dołaczył się do mnie i drinków. Po 1h ciągłego picia wiedziałam, że jestem już gotowa aby szaleć.
- Harry zatańczysz ze mną?- śmiało zapytałam
Chłopak szybko porwal się z miejsca i już bawiliśmy się na parkiecie. Świetnie się z nim tańczyło. Muzyka się zmieniła na moje nieszczęscie puścili wolną piosenke chciałam zejsć z parkietu ale Harry mnie przytrzymal i już po chwili tańczyliśmy przytulanego. Oparłam na jego ramieniu głowę czułam się świetnie prawie tak samo jak przy Louisie.
Z perspektywy Louisa
Nie mogłem patrzeć jak Nela tańczy z Harry cały się w środku gotowałem sam nie wiem czemu chyba czułem coś do tej dziewczyny. Zamiast z Harry powinna tańczyć ze mną.
Z perspektywy Neli
- Harry daj odpocząc musze wyjść się przewietrzyć- powiedziałam
Musiałam troche odetchnąc w środku było strasznie duszno, potrzebowałam powietrza. Usiadłam na schodach. Wyciagnełam telefon i sprawdziłam polączenia 15 nieodebranych od taty, jak to możliwe myślałam, że po tym incydencie na lotnisku aresztują go, a tym czasem on dzwoni do mnie. Nie chciałam z nim rozmawiać nie po tym wszystkim , już nigdy na takie coś nie pozwole. Siedziałam tak jeszcze 5 min, albo dłużej do czasu aż ktoś zaszedł mnie od tylu i z potężną siłą uderzył mnie w głowę, straciłam przytomność.
Kolejny rozdział gotowy, jak się podoba. podejrzewacie kto mógł ją zaatakować.
Czytasz- komentujesz.
Zapraszam na mojego aska http://ask.fm/Wercia0911
środa, 28 sierpnia 2013
4 rozdział
Od wczorajszego poranka tyle się wydarzyło. Pocałunek z Lou był jednorazowym wybrykiem nie wiem co sie stało, że tak postąpiłam. Mój brat nie żyje nie wiem jak to wgl. możliwe co się stało miałam tyle pytań, na których nie znałam odpowiedzi. Była 5 nad ranem, a ja dalej nie spałam gdy tylko zamykałam oczy widziałam wyraz twarzy tej kobiety, która powiedziała mi, że Oskar nie żyje. Wstałam z łóżka chciałam się czegoś napić. W pokoju panowała ciemność. Lekko stąpałam po drewnianej podłodze. Z lodówki wyciągnełam swój ulubiony pomarańczowy sok.
- Nela, a ty też nie śpisz?- cichy szept wystraszył mnie na amen. Upuścilam szklaną butelke na kafelkową podłogę, rozcinając sobie przy tym prawą dłoń. Byłam pewna, że obudzilam cały dom, jednak nikt jeszcze nie skarżył sie na glosne odglosy.
- Aaaa!- głośno krzyknęłam- Moja ręka!
Louis zapalił światło w kuchni.
- Wszystko w porządku? Nic Ci się nie stało?
Moja ręka nie wyglądała tak źle choć ból wskazywał na to, że nei mam przynajmniej pół ręki. Loise szybko chwycił jakiś ręcznik i owinął go wokół mojej ręki.
- Nie chciałem Cie przestraszyć. Przepraszam- tłumaczył sie chłopak
- To nic naprawde:)
Usiadłam na krześle bo nagle zrobiło mi się słabo, bardzo nie lubiłam widoku krwi od najmnięjszej kropli mogłam zemdleć. Przez długi czas siedzielismy w milczeniu nikt nie chciała zaczynać tematu o pocałunku.
- Musimy porozmawiać w koncu- niezręczną cisze przerwał Louis
- Tu nie ma o czym rozmawiąc zapomnijmy o tym i już- mowiłam z przekonaniem w głosie
- Ale ja nie chce zapomnieć- to co powiedziała spowodowało, że poczułam uderzeniu powornego gorąca co Louis myślał, znamy się tylko kilka dni, a on układa sobie w głowie jakieś schematy.
- Louis ale ja...- nie zdązylam dokończyć bo chlopak zatopił w moich wargach swoje usta, nie wiedzialam co się dzieje dlaczego on tak na mnie działa, nie potrafiłam sie kontrolować. To co się dzialo z moim ciałem podczas pocałunku było nie do opowiedzenia. W jednej chwili usłyszeliśmy chrząknięcie.
- No co ja widze Louis i Nela- tym kimś był niestety Zayn
Moje policzki paliły się ze wstydu, a uderzenie gorąca nie ustępowało. Było mi tak wstyd , że nas zobaczył. Louis wogóle sie nie krępował jakby całowanie ze mną to było coś normalnego. Zayn podszedł do Louisa i tylko poklepała go po plecach. No w tym domu to chyba chleb powszedni. Unikając wzzroku chłopaków wróciłam na góre do pokoju. Udało mi się wreszcie zasnąć.
Rano gdy tylko wstałam postanowiłam od razu udać się do firmy Oskara. Musiałam sie wszystkiego dowiedzieć jak zmarł? gdzie jest pochowany?co to za firma? Wskoczyłam szybko pod prysznic juz po 40 min. byłam gotowa do drogi.
- Nela musimy porozmawiać o wczorajszej nocy- z transu wybił mnie głos Louisa
- Teraz wychodzę mam sprawe do załatwienia później Louis
- Gdzie idziesz? Moge iść z Toba- zaoferował się chłopak
- No dobra ubieraj się
Po 15min. Louis był gotowy. W sumie nie wiem czemu go zabrałam ze sobą, może dlatego, że nie chciałam być tam sama. Byliśmy już na miejscu, znów wróciły wspomnienia z wczorajszego dnia. Nie chciałam tam wchodzić ale musiałam wszystko raz na zawsze wyjaśnić.
- Musi mi pani wszystko powiedzieć o Oskarze- bez większych ceregieli złapałam tą samą kobiete co wczoraj. Ona tylko popatrzyła na mnie zatroskanymi oczami i poprosiła abym poszla za nią. Co ona wyprawiala miała mi powiedzieć, a nie prowadzić nie wiadomo gdzie. Ja i Louise kroczyliśmy za nia co chwile patrzac na siebie niezrozumiałym wzrokiem. Korytarz był długi i ciemny czyżby ta kobieta prowadziła mnie na jakąś rzeź, nie wiedzialam co o tym myśleć.
- Tutaj jest biuro pana Oskara niech pani wejdzie może tutaj coś pani znajdzie- jej przemiły głos dodał mi otuchy. Szarpnełam za klamke moim oczom ukazał się duży oszklony gabinet caly w kolorze białym. Na środku stalo potężne biurko, obeszłam go i usiadlam na krześle. Obok komputera stało zdjęcie moje i Oskara jeszcze z czasów dzieciństwa. Do moich oczu zaczeły napływać słone łzy. Nie nie bede płakać nie po to tu przyszłam.
- Czego własciwie szukamy?- cicho zapytał Louis
- Sama nie wiem, czegoś co wyjaśniało by ten cały bałagan
Otworzyłam drewnianą półke, razem z Louisem szperalismy w dokumentach. Jedna teczka przykuła moją uwage poniewaz bylo na niej napisane dużymi, grubymi literami TESTAMENT. Kto normalny pisze w wieku 23 lat testament coś tu nie grało. Bałam się co znajdę w środku, to przecież nie mogla być normalna śmierć, wtedy nie pisał by testament.
-Louis to testament!- powiedziałam
- Otwieraj!- szybko dodał
Po przeczytaniu poprostu zamarłam, nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. To niemożliwe!
Jak myślicie co było w testamencie? Kolejny rozdział za mną. Podoba się? Jeżeli tak proszę o komentarze:) Zjeżdżając w dół strony zobaczycie zdjęcie, na które trzeba kliknąć żeby dostać się do mojego aska zapraszam:)
-
- Nela, a ty też nie śpisz?- cichy szept wystraszył mnie na amen. Upuścilam szklaną butelke na kafelkową podłogę, rozcinając sobie przy tym prawą dłoń. Byłam pewna, że obudzilam cały dom, jednak nikt jeszcze nie skarżył sie na glosne odglosy.
- Aaaa!- głośno krzyknęłam- Moja ręka!
Louis zapalił światło w kuchni.
- Wszystko w porządku? Nic Ci się nie stało?
Moja ręka nie wyglądała tak źle choć ból wskazywał na to, że nei mam przynajmniej pół ręki. Loise szybko chwycił jakiś ręcznik i owinął go wokół mojej ręki.
- Nie chciałem Cie przestraszyć. Przepraszam- tłumaczył sie chłopak
- To nic naprawde:)
Usiadłam na krześle bo nagle zrobiło mi się słabo, bardzo nie lubiłam widoku krwi od najmnięjszej kropli mogłam zemdleć. Przez długi czas siedzielismy w milczeniu nikt nie chciała zaczynać tematu o pocałunku.
- Musimy porozmawiać w koncu- niezręczną cisze przerwał Louis
- Tu nie ma o czym rozmawiąc zapomnijmy o tym i już- mowiłam z przekonaniem w głosie
- Ale ja nie chce zapomnieć- to co powiedziała spowodowało, że poczułam uderzeniu powornego gorąca co Louis myślał, znamy się tylko kilka dni, a on układa sobie w głowie jakieś schematy.
- Louis ale ja...- nie zdązylam dokończyć bo chlopak zatopił w moich wargach swoje usta, nie wiedzialam co się dzieje dlaczego on tak na mnie działa, nie potrafiłam sie kontrolować. To co się dzialo z moim ciałem podczas pocałunku było nie do opowiedzenia. W jednej chwili usłyszeliśmy chrząknięcie.
- No co ja widze Louis i Nela- tym kimś był niestety Zayn
Moje policzki paliły się ze wstydu, a uderzenie gorąca nie ustępowało. Było mi tak wstyd , że nas zobaczył. Louis wogóle sie nie krępował jakby całowanie ze mną to było coś normalnego. Zayn podszedł do Louisa i tylko poklepała go po plecach. No w tym domu to chyba chleb powszedni. Unikając wzzroku chłopaków wróciłam na góre do pokoju. Udało mi się wreszcie zasnąć.
Rano gdy tylko wstałam postanowiłam od razu udać się do firmy Oskara. Musiałam sie wszystkiego dowiedzieć jak zmarł? gdzie jest pochowany?co to za firma? Wskoczyłam szybko pod prysznic juz po 40 min. byłam gotowa do drogi.
- Nela musimy porozmawiać o wczorajszej nocy- z transu wybił mnie głos Louisa
- Teraz wychodzę mam sprawe do załatwienia później Louis
- Gdzie idziesz? Moge iść z Toba- zaoferował się chłopak
- No dobra ubieraj się
Po 15min. Louis był gotowy. W sumie nie wiem czemu go zabrałam ze sobą, może dlatego, że nie chciałam być tam sama. Byliśmy już na miejscu, znów wróciły wspomnienia z wczorajszego dnia. Nie chciałam tam wchodzić ale musiałam wszystko raz na zawsze wyjaśnić.
- Musi mi pani wszystko powiedzieć o Oskarze- bez większych ceregieli złapałam tą samą kobiete co wczoraj. Ona tylko popatrzyła na mnie zatroskanymi oczami i poprosiła abym poszla za nią. Co ona wyprawiala miała mi powiedzieć, a nie prowadzić nie wiadomo gdzie. Ja i Louise kroczyliśmy za nia co chwile patrzac na siebie niezrozumiałym wzrokiem. Korytarz był długi i ciemny czyżby ta kobieta prowadziła mnie na jakąś rzeź, nie wiedzialam co o tym myśleć.
- Tutaj jest biuro pana Oskara niech pani wejdzie może tutaj coś pani znajdzie- jej przemiły głos dodał mi otuchy. Szarpnełam za klamke moim oczom ukazał się duży oszklony gabinet caly w kolorze białym. Na środku stalo potężne biurko, obeszłam go i usiadlam na krześle. Obok komputera stało zdjęcie moje i Oskara jeszcze z czasów dzieciństwa. Do moich oczu zaczeły napływać słone łzy. Nie nie bede płakać nie po to tu przyszłam.
- Czego własciwie szukamy?- cicho zapytał Louis
- Sama nie wiem, czegoś co wyjaśniało by ten cały bałagan
Otworzyłam drewnianą półke, razem z Louisem szperalismy w dokumentach. Jedna teczka przykuła moją uwage poniewaz bylo na niej napisane dużymi, grubymi literami TESTAMENT. Kto normalny pisze w wieku 23 lat testament coś tu nie grało. Bałam się co znajdę w środku, to przecież nie mogla być normalna śmierć, wtedy nie pisał by testament.
-Louis to testament!- powiedziałam
- Otwieraj!- szybko dodał
Po przeczytaniu poprostu zamarłam, nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. To niemożliwe!
Jak myślicie co było w testamencie? Kolejny rozdział za mną. Podoba się? Jeżeli tak proszę o komentarze:) Zjeżdżając w dół strony zobaczycie zdjęcie, na które trzeba kliknąć żeby dostać się do mojego aska zapraszam:)
-
wtorek, 27 sierpnia 2013
3 rozdział
Obudziłam się z zapuchniętymi oczami, całą noc płakałam rozmyślając co mam dalej zrobić. Nie mogłam siedzieć chłopakom i Perrie na głowie. Ale z drugiej strony co miałam zrobić nie miałam kontaktu z Oskarem, a do domu wracać nie chciałam nie po tym jak traktował mnie tato, nie po tym co mi robił.
Może i znajde prace ale zanim zgromadze sume na mieszkanie musze gdzies mieszkać, postanowiłam wynieść się od nich jak najszybciej nie mogli mnie przecież przez cały czas nocować, co by powiedziałam prasa gdyby mnie zauważyła wychodząca z ich domu? Spakowałam swoje rzeczy i cicho wymknęłam sie z pokoju.--
- A ty gdzie sie tak szybko wybierasz?- z zaskoczenia spytał Zayn wychodząc ze swoje pokoju
- Nie moge Wam tak siedziec na głowie!
- Nie masz gdzie pójść. Zostajesz!- prawie krzyknął- Chodź na śniadanie zanim Niall wszystko zje
Zeszliśmy po schodach, na których było czuć zapach naleśników. Całkiem zapomniałam o jedzeniu, od wczorajszego poranka nic nie zjadlam, ze stresu nie mogłam nic przełknąć. Harry nałożył mi dwa porządne naleśniki, nie powiem świetnie radził sobie przy nich. Chłopaki wygłupiali sie i śmiali, natomiast ja czułam sie niezręcznie przy nich, niewiedziałam jak sie zachować w takiej dziwnej sytuacji.
- Nela może chcesz jeszcze?- spytał Harry
- Nie dziękuje najadłam sie i bede znikać.
- Nie ma mowy gdzie pójdziesz. Zostań tutaj przez jakis czas- zaprotestował Louis
- Macie racje nie mam gdzie iść, obiecuje, że sie wyniosę jak coś znajde sobie- uległam..niestety
Po tym sycącym śniadaniu chłopaki pojechali na wywiad, a ja zostałam sama z Perrie, musiałam się w koncu dowiedzieć co stało sie z moim bratem, nie mógł przecież zapaść sie pod ziemie, skoro ta brunetka nie chciała wczoraj ze mną rozmawiać musiałam go znaleźć na własna rękę. Usiadłam do komputera i wpisałam w wyszukiwarce Oskar Ostrowski, jedyne co wyskoczyło to to, że był to jeden z czołowych młodych biznesmenów, miała własną firmę w Londynie. To niemożliwe! Oskar nie miał swojej firmy, powiedział by mi o tym. Zapisałam adres tej firmy i postanowiłam pojechać tam od razu.
Wsiadłam do taksówki i pojechałam pod wskazany adres. Po 20 min. wysiadłam pod ogromnym gmachem, widzac ten budynek bylam coraz mniej przekonana, ze pracuje tu mój brat. Weszłam do środka.
- Przepraszam czy tu pracuje Oskar Ostrowski?- spytałam sekretarke
- Prezes niestety już tu nie pracuje- odpowiedziała z widocznym grymasem na twarzy
- Ale jak to nie pracuje? Może mi pani powiedzieć czy to był ten człowiek?- pokazałam jej zdjęcie brata
- Tak to on, kim pani jest?
- Jego siostrą.
- Bardzo mi przykro ale pan Oskar nie żyje- to co usłyszałam zamurowało mnie. Oskar nie żyje, jak to , co się stało? Mialam tyle pytań ale nie mogłam nic wydusić z siebie. Czułam jak serce mi moćniej bije i nie moge złapać tchu, jak mogłam o tym nie wiedzieć to mój brat, a ja nie wiem o jego śmierci. Bez słowa odwróciłam sie i wyszłam, nie płakałam wszystkie moje emocje zostały nagle zamrożone. Do domu poszłam na pieszo. Wciąż w przerażającym szoku. Wchodząc usłyszałam krzyk
- Nela martwiliśmy się wyszłaś bez slowa- mówiła zatroskana Perrie.
Bez odpowiedzi rozpłakalam sie na ich oczach wreszcie wszystkie moje emocje puściły, było mi tak źle potrzebowałam mojego brata miałam tylko jego, a on nie wiadomo z jakiej przyczyny mnie opuścił.
Perrie objeła mnie ramieniem.
- Boże co sie stało?- spytała
Chłopaki patrzyli na mnie jak na idiotkę.
- Oskar on.....- nie mogłam dokończyć zdania bo nowe łzy napływały mi do oczu.
- Co sie z nim stało Nela?- tym razem zapytał Liam
- Nie żyje!- krzyknęłam tak głośno jak tylko mogłam
Wszyscy jak na zawołanie wytrzeszczyli oczy. Wyrwałam sie z uścisku Perrie i pobiegłam do pokoju. Rzuciłam sie na łóżku i rzewnie płakałam, nie mogłam sie opanowac jego już nie ma i nie będzie .
Z perspektywy Perrie
To co usłyszałam bylo straszne. Biedna dziewczyna, została sama, całkiem sama, jak ona sobie sama poradzi. Dobrze, że ma nas, napewno jej pomożemy nie możemy je zostawić samej w tym stanie.
- To straszne!- krzyknął Louise - Pójde do niej musi sie czuć strasznie.
Z perspektywy Louisa
Postanowiłem iść i pocieszyć Nele wiem jak to jest stracić kogoś kogo sie kocha.
- Nela mogę wejsć?
Dziewczyna nie odpowiedziała.Usiadłem koło niej na łóżku.
- Wiem jak to jest stracić kogoś bliskiego, przeżywałem to samo co ty teraz, obiecuje, że bedzie z czasem lżej, rany sie zagoją i przestaną boleć.Nela nic nie odpowiadała nie dziwiłem się jej wcale
- Louis to był mój brat, a on mnie tak zostawił- odezwała sie cicho
- Wiem ale musisz iść dalej, żyć, życie toczy sie dalej . Nela wstała i mocno mnie przytuliła ciągle płacząc. Oderwała się ode mnie. Patrzyłem na nią miała czerwone od płaczu oczy, otarłem kolejną łze, która próbowala sie wymknąc z jej oka. Nela była naprade śliczna długie blond włosy, zielone oczy, duże usta. Nasze twarze sie zbliżyły czułem jej oddech na swojej twarzy. Pocałowaliśmy się.
- Przepraszam Louis nie powinnam- Nela sie oderwala i wybiegła z pokoju
To działo sie tak szybko
No i mamy kolejny rozdział mam nadzieję, że się podobał, jeżeli czytacie to zostawcie po sobie znak, dla Was to nic, a dla mnie to duża motywacja do dalszego pisania .
Może i znajde prace ale zanim zgromadze sume na mieszkanie musze gdzies mieszkać, postanowiłam wynieść się od nich jak najszybciej nie mogli mnie przecież przez cały czas nocować, co by powiedziałam prasa gdyby mnie zauważyła wychodząca z ich domu? Spakowałam swoje rzeczy i cicho wymknęłam sie z pokoju.--
- A ty gdzie sie tak szybko wybierasz?- z zaskoczenia spytał Zayn wychodząc ze swoje pokoju
- Nie moge Wam tak siedziec na głowie!
- Nie masz gdzie pójść. Zostajesz!- prawie krzyknął- Chodź na śniadanie zanim Niall wszystko zje
Zeszliśmy po schodach, na których było czuć zapach naleśników. Całkiem zapomniałam o jedzeniu, od wczorajszego poranka nic nie zjadlam, ze stresu nie mogłam nic przełknąć. Harry nałożył mi dwa porządne naleśniki, nie powiem świetnie radził sobie przy nich. Chłopaki wygłupiali sie i śmiali, natomiast ja czułam sie niezręcznie przy nich, niewiedziałam jak sie zachować w takiej dziwnej sytuacji.
- Nela może chcesz jeszcze?- spytał Harry
- Nie dziękuje najadłam sie i bede znikać.
- Nie ma mowy gdzie pójdziesz. Zostań tutaj przez jakis czas- zaprotestował Louis
- Macie racje nie mam gdzie iść, obiecuje, że sie wyniosę jak coś znajde sobie- uległam..niestety
Po tym sycącym śniadaniu chłopaki pojechali na wywiad, a ja zostałam sama z Perrie, musiałam się w koncu dowiedzieć co stało sie z moim bratem, nie mógł przecież zapaść sie pod ziemie, skoro ta brunetka nie chciała wczoraj ze mną rozmawiać musiałam go znaleźć na własna rękę. Usiadłam do komputera i wpisałam w wyszukiwarce Oskar Ostrowski, jedyne co wyskoczyło to to, że był to jeden z czołowych młodych biznesmenów, miała własną firmę w Londynie. To niemożliwe! Oskar nie miał swojej firmy, powiedział by mi o tym. Zapisałam adres tej firmy i postanowiłam pojechać tam od razu.
Wsiadłam do taksówki i pojechałam pod wskazany adres. Po 20 min. wysiadłam pod ogromnym gmachem, widzac ten budynek bylam coraz mniej przekonana, ze pracuje tu mój brat. Weszłam do środka.
- Przepraszam czy tu pracuje Oskar Ostrowski?- spytałam sekretarke
- Prezes niestety już tu nie pracuje- odpowiedziała z widocznym grymasem na twarzy
- Ale jak to nie pracuje? Może mi pani powiedzieć czy to był ten człowiek?- pokazałam jej zdjęcie brata
- Tak to on, kim pani jest?
- Jego siostrą.
- Bardzo mi przykro ale pan Oskar nie żyje- to co usłyszałam zamurowało mnie. Oskar nie żyje, jak to , co się stało? Mialam tyle pytań ale nie mogłam nic wydusić z siebie. Czułam jak serce mi moćniej bije i nie moge złapać tchu, jak mogłam o tym nie wiedzieć to mój brat, a ja nie wiem o jego śmierci. Bez słowa odwróciłam sie i wyszłam, nie płakałam wszystkie moje emocje zostały nagle zamrożone. Do domu poszłam na pieszo. Wciąż w przerażającym szoku. Wchodząc usłyszałam krzyk
- Nela martwiliśmy się wyszłaś bez slowa- mówiła zatroskana Perrie.
Bez odpowiedzi rozpłakalam sie na ich oczach wreszcie wszystkie moje emocje puściły, było mi tak źle potrzebowałam mojego brata miałam tylko jego, a on nie wiadomo z jakiej przyczyny mnie opuścił.
Perrie objeła mnie ramieniem.
- Boże co sie stało?- spytała
Chłopaki patrzyli na mnie jak na idiotkę.
- Oskar on.....- nie mogłam dokończyć zdania bo nowe łzy napływały mi do oczu.
- Co sie z nim stało Nela?- tym razem zapytał Liam
- Nie żyje!- krzyknęłam tak głośno jak tylko mogłam
Wszyscy jak na zawołanie wytrzeszczyli oczy. Wyrwałam sie z uścisku Perrie i pobiegłam do pokoju. Rzuciłam sie na łóżku i rzewnie płakałam, nie mogłam sie opanowac jego już nie ma i nie będzie .
Z perspektywy Perrie
To co usłyszałam bylo straszne. Biedna dziewczyna, została sama, całkiem sama, jak ona sobie sama poradzi. Dobrze, że ma nas, napewno jej pomożemy nie możemy je zostawić samej w tym stanie.
- To straszne!- krzyknął Louise - Pójde do niej musi sie czuć strasznie.
Z perspektywy Louisa
Postanowiłem iść i pocieszyć Nele wiem jak to jest stracić kogoś kogo sie kocha.
- Nela mogę wejsć?
Dziewczyna nie odpowiedziała.Usiadłem koło niej na łóżku.
- Wiem jak to jest stracić kogoś bliskiego, przeżywałem to samo co ty teraz, obiecuje, że bedzie z czasem lżej, rany sie zagoją i przestaną boleć.Nela nic nie odpowiadała nie dziwiłem się jej wcale
- Louis to był mój brat, a on mnie tak zostawił- odezwała sie cicho
- Wiem ale musisz iść dalej, żyć, życie toczy sie dalej . Nela wstała i mocno mnie przytuliła ciągle płacząc. Oderwała się ode mnie. Patrzyłem na nią miała czerwone od płaczu oczy, otarłem kolejną łze, która próbowala sie wymknąc z jej oka. Nela była naprade śliczna długie blond włosy, zielone oczy, duże usta. Nasze twarze sie zbliżyły czułem jej oddech na swojej twarzy. Pocałowaliśmy się.
- Przepraszam Louis nie powinnam- Nela sie oderwala i wybiegła z pokoju
To działo sie tak szybko
No i mamy kolejny rozdział mam nadzieję, że się podobał, jeżeli czytacie to zostawcie po sobie znak, dla Was to nic, a dla mnie to duża motywacja do dalszego pisania .
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
2 rozdział
Na lotnisku>
Byłam troche zestresowana, nowe miasto , nowi ludzie, a ja w tym wszystkim sama miałam się odnaleźść
- Może Ci w czymś pomóc- wyrwała mnie z rozmyśleń Perrie
- A wiesz właściwie to tak, zupełnie nie wiem w którą stronę iść. Wiesz może gdzie jest ta ulica?- spytałam pokazująć jej adres Oskara.
- Jasne sama się tam wybieram, pomogę Ci- szybko odpowiedziała
Złapaliśmy pierwszą taksówke i pojechaliśmy pod wskazany adres. Droga z lotniska trwala zaledwie 15 min. Ulica, na której mieszkał Oskar była bardzo ładna, widać, że nie mieszkają tu typowi, szarzy ludzie. Taksówka zatrzymała sie obok dużego zielonego, jego wygląd naprawde przykuwał uwagę . Miał naprawde duży taras i dwa razy taki ogród.
-To twój dom- spytałam bez zastanowienia
- Chcialabym, nie to dom chlopaków, przyjechałam do nich na kilka dni
- naprawde robi wrażenie- powiedzialam nie odrywając wzroku od domu
Jak sie dowiedzialam dom mojego brata znajdował sie po drugiej stronie. Zapłaciłam na spółke z Perrie taksówke i pognałam do domu. Oskar również nie próżnował dom był bardzo bogaty i prawie tak samo przykuwał uwage jak One Direction.
Postanowiłam szybko zapukać. Troche sie bałam jak mój brat zaraaguje na moje odwiedziny.Dawno sie nie widzieliśmy. Chciałam tylko troche pomieszkać u brata, znaleźść mieszkanie, prace i sie wyprowadzić. Zadzwoniłam do drzwi i ku mojemu zdziwieniu otworzyła mi jakaś młoda kobieta.
- Przepraszam czy tutaj mieszka Oskar Ostrowski?
- Mieszkał!- odpowiedziala z zauważalną ironią
- A nie wie pani gdzie teraz jest?
Brunetka chyba nie była duszą towarzystwa bo szybko zatrzasneła drzwi. Chyba nieźle ją wkurzył mój braciszek. No pięknie co ja mam teraz zrobić, nie mam numeru do niego, ani dachu nad głową. Co miałam teraz zrobic. On sie chyba zgrywa teraz. Postanowiłam jeszcze raz wypytać tą kobiete gdzie teraz sie podziewa Oskar. Jednak chyba ona nie chciała ze mną rozmawiać tak jak ja z nia. Cóż musiałam coś wymyślić coś innego niż powrót do domu, zreszta nie mam tam do kogo wrócić. Pozostało mi tylko jedno.
- Jest może Perrie?-spytałam Nialla, który otworzył mi drzwi
-Tak , poczekaj chwile- odpowiedział bardzo zaskoczony tak nagla wizytą obcej baby
Po chwili słyszałam tylko jak głośno woła Perrie mówiąc ze jakaś baba czeka na dole. Nie byli za mili,
Zaproszono mnie do środka i kazano czekać na kanapie w salonie, Byłam zażenowana tą sytuacją. Ale to jedyny pomysł jaki wpadł mi do głowy musiałam sobie jakos radzić.
- Nela co się stało?- usłyszałam zatroskany głos Perrie
-Właściwie to tak mój brat sie wyprowadził z tego domu, a ja nie mam gdzie sie podziac i co najwazniejsze jak sie z nim skontaktować- mówiłam tak cichym głosem, ze sama ledwo co siebie słyszałam
- Dobrze, że przyszłaś, możesz sie tu zatrzymać, prawda chłopcy?- tym razem zwróciła sie ewidentnie do 5 chłopaków wpatrujących sie we mnie jak sroka w gnat.
-Tak, możesz zostać- opowiedział Harry- po jego głosie wywnioskowałam, że nie było to po jego myśli.
Juz po chwili Perrie prowadzila mnie do mojego nowego pokoju, Był ogromny, urządzony zupelnie tak jak zawsze chciałam.Postanowiłam rozpakować sie i dobrze przemyśleć co dalej mam ze sobą zrobic w tym ogromnym mieście , zaczelem strasznie panikować, łzy napływały mi do oczu. Jak ja sobie poradze to tutaj mialo sie wszystko zacząć od nowa, a jest tak jak przedtem, ciągle sama, skazana na samą siebie, bez żadnej pomocy.
Nie wiem czy ktoś to wgl czyta, ale jeżeli tak to pozostawcie po sobie ślad. Piszcie czy sie podoba co powinnam zmienić itd. Licze na Was::)
sobota, 24 sierpnia 2013
1 rozdział
Na lotnisku>
To wszystko wydawalo się takie przerażające jeszcze nigdy
nie byłam na lotnisku a co dopiero lot samolotem, jak ja się odnaje w tym
wielkim mieście. Wiedziałam gdzie mieszka mój brat, wyjeżdżając zostawil mi
swój adres ale chyba niegdy nie myślał ze z niego skorzystam. Sama nawet nie
wiem czy mój znikomy angielski wystarczy alby się do niego dostać.Czekała mnie
tylko odprawa i w droge, ale nie spodziewalam się takiego obrotu sprawy.
- Nela co tu do licha robisz na lotnisku?- krzyknął pewien
mężczyzna, lecz ja już dobrze wiedziałam co to za facet
W mgnieniu oka się obróciłam i ujrzałam mojego ojca całego
gotującego się ze wściekłości. Nie sądziłam ze mnie znajdzie tutaj wgl skąd
wiedział ze jestem na lotnisku?
-Nie mam zamiaru już dłużej zostać z Tobą daj mi w spokoju
wyjechać- dość głośno zaakcentowałam ostatni wyraz.
Wiedzialam ze mimo tego co powiedziałam on nie pozwoli mi
się tak szybko ulotnić. Bardzo gwałtownie zerwał się ze swojego miejsca i
podbiegł do mnie
- Córciu, wróć do domu, co ty wgl. wyprawiasz?
- Nie tato wyjeżdżam i nie szukaj mnie mam 18 lat to już
wystarczająco żebym podróżowala sama- odpowiedziałam
Starałam się zachować anielski spokój ale w środku byłam
wsciekła że mnie znalazł. Chciałam odejść póki jeszcze mialam czas ale w tym
momencie tato zlapał mnie za ręke przyciągnął do Sb i spoliczkowal. Nie
spodziewałam się ze będzie w stanie zrobić to w miejscu publicznym. Byłam tak
zaskoczona ze upadlam na kawelkową podlogę uderzając w nią głową. Jacyś
mężczyźni wołali alby wezwać ochrone . Głowa niemiłosierni mnie bolała o
własnych siłach podniosłam się z ziemii i usiadłam na krześle, ochrona już
biegla w kierunku taty wiedziałam ze skończy się to policja ale mnie już to nie
obchodzilo chciałam tylko już wsiąść do samolotu. Dotknełam swojego czoła z
którego spływała krew.
-Dziecko nic Ci nie jest?- usłyszałam stłumiony głoś
ochroniarza.-Wezwę karetkę!
-Nie tylko nie karetkę ja musze jak najszybciej stad
wylecieć- prawie krzyczałam do niego
-Dobrze to chociaż powiedz jak ty i ten mężczyzna się
nazywacie , kto to wgl. był?
-To mój ojciec ja nazywam się Nela Ostrowska, a mój tato to
Leon Ostrowski-mówiłam już ciszej ale to z powodu łez, które napływały mi do
oczu.
-Zajmiemy się nim, a ty szykuj się bo zaraz odlot!
W samolocie>
Momentalnie wstałam zabrałam ze sobą torbe i pognałam do
samolotu. Zajełam swoje miejsce i czekałam aż samolot się poderwie w góre. Tak
się cieszyłam ze w końcu zaczne nowe życie całkiem nowe. Nałożyłam swoje
zielone słuchawki na uszy i chyba musiałam zasnąć bo obudził mnie głos jakiejś
dziewczyny.
-Przepraszam tu jest wolne miejsce?
-Tak tak proszę – odpowiedziałam, jednocześnie ziewając
Dziewczyna usiadła na miejscu koło mnie. Była naprawdę
śliczna wysoka blondynka, bardzo ładnie ubrana, wyglądala raczej na osobę
bogata, wydaje mi się,ze gdzieś już ja widziałam ale to nie możliwe przeciez tu
podróżuja ludzie z całego świata tym bardziej, że mówiła po angielsku.
-Jestem Perrie- przedstawiła się z Nienacka
- O! ja jestem Nela- odwdzięczyłam się
- Co cie się stało w głowę?
O boże zupełnie zapomniałam ze wciąż mam na głowie słady
krwi.
-A mała przygoda na lotnisku- szybko uniknęłam dalszego
wypytywania
-Wydaje mi się, że gdzieś Cie już widziałam – tym razem to
ja zaczełam temat
- Może zespół Little Mix i to ze jestem dziewczyna Zayna
Malika z zespołu One Direction coś Ci podpowie
-O jejku to naprawde ty jak ja mogłam nie poznac kocham oba
zespoły- zaczerwieniłam się
Dziewczyna lekko się zaśmiałam i postanowiła założyć
słuchawki na uszy. Ja nie ciagłam dalej tematu i reszte drogi wpatrywałam się w
okno koło mnie.
PROLOG
-Nie! Ja już dłużej tu nie zostanę!- krzyknęłam i
wybiegłam z wielka torba z domu.
Nie miałam
konkretnego celu podróży po prostu nie chciałam już dłużej zostać z moim tatą w
domu. Odkąd mama zmarła nie mogłam tam wytrzymać chciałam już uciec od niego i
zapomnieć o tym co mi kiedyś robił. Nie miałam przy sobie nikogo oprócz niego
ale i to mnie nie powstrzymało od tego aby wyjechać. Mój brat wyprowadził się już rok temu do Londynu i
zostawił mnie sama z masa problemów i co najgorsze z moim ojcem. W sumie to
nienajgorszy pomysł aby się przenieść do niego miałam sporo pieniędzy na swoim
koncie pozostawionych przez moja mamę, musiałam tylko skończyć 18 lat aby je
wypłacić. Postanowiłam od razu udać się do banku i załatwić tą sprawę, później
miałam nadzieje na szybki wylot z Wrocławia do Londynu nie chciałam zostać
dłużej w tym mieście za dużo złego się w nim wydarzyło.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

.jpg)
