-Louis to testament!- powiedziałam
- Otwieraj!- szybko dodał
Po przeczytaniu poprostu zamarłam, nie moglam wydusić z siebie ani słowa. To niemożliwe!
Droga Nelo!
Sprawy potoczyły się nie po mojej myśli, nie tego się spodziewałem. Gdy będziesz to czytać może mnie już nie być. Ta firma i to co wynalazłem doprowadziła do tego, firmę zapisuje Tobie, mam nadzieje, że dobrze się nią zajmiesz, wierze w Ciebie, żałuje, ze nie zdążyłem się z Tobą pożegnać. Pamiętaj zawsze Cię będę kochać!
P.S. Uważaj na siebie to nie jest zwykła firma. Kocham Cię!
Łzy napłynely mi do oczu. O co w tym wszystkim chodzi nic nie rozumiem co on takiego wynalazł, że to go zniszczyło, byłam pewna, że Oskara ktoś zamordował. O co chodziło w ostatnim zdaniu ,, Uważaj na siebie to nie jest zwykła firma''? Caly testament przeczytałam dwa razy na zmianę z Louisem mimo to nic dalej nie rozumiem. O co chodzilo Oskarowi? Ostatni raz popatrzylam na nasze wspólne zdjęcie po czym wyszłam z biura.
- Proszę pani wie pani gdzie jest pochowany mój brat?- kruchym głosem zapytałam
Kobieta wyciągła długopis i starannie zapisała mi adres.
- Niech pani poczeka pan Oskar kazał to pani przekazać gdy pani się zjawi, to dokumenty naszej firmy musi się pani z nimi zapoznać.
- Zaraz skąd Oskar wiedziała, że tu przyjadę?
- Ja tylko robie to co musze.
To co powiedziała również było bardzo dziwne ale zresztą wszystkiego się mogłam spodziewać. Wziełam potężne teczki i razem Louisem wyszliśmy z firmy. W ciszy udaliśmy się do samochodu , musiałam wszystko przemyśleć dlaczego mój brat akurat mi zapisał tą firme przeciez ja kompletnie się na tym nie znam, po drugie skąd wiedział, że przyjadę do Londynu? To wszystko było tak zawiłe czułam się jak w jakimś kiepskim filmie kryminalnym.
- Musze pojechac na cmentarz Louis- powiedziałam
Louis bez słowa odpalił samochód i ruszył. Przez całą droge nie rozmawialismy on chyba wiedział, że musze to wszystko sobie uświadomić znikąd spadła na mnie taki obowiązek jak ja mu podołam kompletnie tego nie wiedziałam. Po 20 min. dotarliśmy na miejsce.
- Chcesz żebym z Tobą poszedł?- zapytał-
- Nie obraź się ale chciałabym pójść sama
Kiwnął tylko głową, a ja niezgrabnie wydostałam się z samochodu.Przez 10 min. szukałam grobu Oskara gdy go znalazłam oniemiałam był cudowny, zaslużył na to. Na płycie było wygrawerowane słowo ,, Przepraszam" ale za co? Kolejna tajemnica. Oskar zginął tydzień przed moim przyjazdem ta myśl jeszcze bardziej mnie dobiła gdybym pojawiła się wcześniej może by się to nie wydarzyło, może Oskar by żył i wszystko by mi wytłumaczył. Siedziałam przy grobie 20 min. chciałam tam zostać na zawsze jakby to w czymś pomogło i wyjaśniło mi co się tu dzieje.
W domu
- Jesteście nareszcie gdzie byliście cały dzien?- powital nas głośno Niall
- Załatwialiśmy pewne sprawy- odpowiedział za mnie Louis
- No dobra nie ważne co wy na to żeby wybrać się dziś na impreze?
- My raczej...- zaczął Louis
- Świetny pomysł- chyba nie takiej odpowiedzi oczekiwał- Musze odreagować po takim dniu
Louis popatrzyl na mnie karcącym wzrokiem co mysłam, że pójde do pokoju i przez następny rok bedę płakać i dumać wręcz przeciwnie ja potrzebowalam odpocząc i się zrelaksować. Była 17 wychodzilismy o 19 więc musiałam się spieszyć z przygotowaniem. Pobiegłam do pokoju i weszłam pod prysznic. Woda przyniosła ulge troche zapomniałam o tych wszystkich kłopotach jakie na mnie spadły. Wychodząć z pod prysznica poślizgnęłam się i rąbłam na podłogę ciągnąć za sobą całą szafkę z kosmetykami.Ale wtopa.
- Nela nic Ci nie jest?- uslyszałam tylko głos Harrego
No tylko jego było mi potrzeba. Chłopak na mój widok wytrzeszczył oczy.
- Mógłbyś łaskawię się nie patrzeć- krzyknęłam ze wściekłości
Harry podał mi ręcznik i pomógł wstać.
- Przepraszam- powiedział speszony
Ja tylko przewróciłam oczami i wyszłam z łazienki.
- Może chciałabyś zamiast wychodzić na impreze pójść gdzieś ze mną- zamurowało mnie
- Harry chcialam sie odstresować spadlo na mnie troche problemów dzisiaj
- To może kiedy indzej, jutro?
Pokiwałam znaczącą głową, Harry wyraźnie się rozweselił, nie rozumiałam tylko dlaczego czyżby aż tak mu na tym zależało od mojego przyjazdu zamieniliśmy tylko kilka słów. Cgłopak wycofal się z pokoju w świetnym nastroju, a ja zabrałam się za makijaż i przymiarkę ubrań. Po póltorej godzinie byłam w pełni gotowa na świetną noc.
Wszyscy czekali na mnie na dole byli w świetnych chumorach chyba nie za często wychodzili.
- Idziemy?- krzyknęłam
Jak na zawołanie zabrali wszystki rzeczy i wyszliśmy z domu. Nie spodziewałam się, że bedziemy jechać limuzyną no ale może tak teraz się bawią One Direction dla mnie nie ma problemu. Już w samochodzie chłopaki wyciągneli szampana, dorwałam się do niego jako pierwsza.
- Ty wgl możesz już pić?- zapytał z sarkazmem Harry
- A zaskoczę Cię tak mogę pić
Wszyscy zaczęli się głośno śmiać włącznie ze mną. Wszystkie smutki jakby odeszły na bok dziś chcialam się tylko dobrze bawić. Dojechaliśmy na miejsce ja pobiegłam od razu do baru chciałam szubko się upić zeby lepiej się bawić. Zayn i Perrie poszli od razu tańczyć świetna z nich para, pasowali do siebie idealnie. Harry poszedł w moje ślady i dołaczył się do mnie i drinków. Po 1h ciągłego picia wiedziałam, że jestem już gotowa aby szaleć.
- Harry zatańczysz ze mną?- śmiało zapytałam
Chłopak szybko porwal się z miejsca i już bawiliśmy się na parkiecie. Świetnie się z nim tańczyło. Muzyka się zmieniła na moje nieszczęscie puścili wolną piosenke chciałam zejsć z parkietu ale Harry mnie przytrzymal i już po chwili tańczyliśmy przytulanego. Oparłam na jego ramieniu głowę czułam się świetnie prawie tak samo jak przy Louisie.
Z perspektywy Louisa
Nie mogłem patrzeć jak Nela tańczy z Harry cały się w środku gotowałem sam nie wiem czemu chyba czułem coś do tej dziewczyny. Zamiast z Harry powinna tańczyć ze mną.
Z perspektywy Neli
- Harry daj odpocząc musze wyjść się przewietrzyć- powiedziałam
Musiałam troche odetchnąc w środku było strasznie duszno, potrzebowałam powietrza. Usiadłam na schodach. Wyciagnełam telefon i sprawdziłam polączenia 15 nieodebranych od taty, jak to możliwe myślałam, że po tym incydencie na lotnisku aresztują go, a tym czasem on dzwoni do mnie. Nie chciałam z nim rozmawiać nie po tym wszystkim , już nigdy na takie coś nie pozwole. Siedziałam tak jeszcze 5 min, albo dłużej do czasu aż ktoś zaszedł mnie od tylu i z potężną siłą uderzył mnie w głowę, straciłam przytomność.
Kolejny rozdział gotowy, jak się podoba. podejrzewacie kto mógł ją zaatakować.
Czytasz- komentujesz.
Zapraszam na mojego aska http://ask.fm/Wercia0911

Super rozdział :D Wciągnęłam się <33 Czekam na next.
OdpowiedzUsuńMoglabys komus polecic mojego bloga bo jak na razie tylko ty czytasz, a raczej nie ma sensu pisać tylko dla jednej osoby bylabym bardzo wdzieczna😊
OdpowiedzUsuń