środa, 28 sierpnia 2013

4 rozdział

Od wczorajszego poranka tyle się wydarzyło. Pocałunek z Lou był jednorazowym wybrykiem nie wiem co sie stało, że tak postąpiłam. Mój brat nie żyje nie wiem jak to wgl. możliwe co się stało miałam tyle pytań, na których nie znałam odpowiedzi. Była 5 nad ranem, a ja dalej nie spałam gdy tylko zamykałam oczy widziałam wyraz twarzy tej kobiety, która powiedziała mi, że Oskar nie żyje. Wstałam z łóżka chciałam się czegoś napić. W pokoju panowała ciemność. Lekko stąpałam po drewnianej podłodze. Z lodówki wyciągnełam swój ulubiony pomarańczowy sok.
- Nela, a ty też nie śpisz?- cichy szept wystraszył mnie na amen. Upuścilam szklaną butelke na kafelkową podłogę, rozcinając sobie przy tym prawą dłoń. Byłam pewna, że obudzilam cały dom, jednak nikt jeszcze nie skarżył sie na glosne odglosy.
- Aaaa!- głośno krzyknęłam- Moja ręka!
Louis zapalił światło w kuchni.
- Wszystko w porządku? Nic Ci się nie stało?
Moja ręka nie wyglądała tak źle choć ból wskazywał na to, że nei mam przynajmniej pół ręki. Loise szybko chwycił jakiś ręcznik i owinął go wokół mojej ręki.
- Nie chciałem Cie przestraszyć. Przepraszam- tłumaczył sie chłopak
- To nic naprawde:)
Usiadłam na krześle bo nagle zrobiło mi się słabo, bardzo nie lubiłam widoku krwi od najmnięjszej kropli mogłam zemdleć. Przez długi czas siedzielismy w milczeniu nikt nie chciała zaczynać tematu o pocałunku.
- Musimy porozmawiać w koncu- niezręczną cisze przerwał Louis
- Tu nie ma o czym rozmawiąc zapomnijmy o tym i już- mowiłam z przekonaniem w głosie
- Ale ja nie chce zapomnieć- to co powiedziała spowodowało, że poczułam uderzeniu powornego gorąca co Louis myślał, znamy się tylko kilka dni, a on układa sobie w głowie jakieś schematy.
- Louis ale ja...- nie zdązylam dokończyć bo chlopak zatopił w moich wargach swoje usta, nie wiedzialam co się dzieje dlaczego on tak na mnie działa, nie potrafiłam sie kontrolować. To co się dzialo z moim ciałem podczas pocałunku było nie do opowiedzenia. W jednej chwili usłyszeliśmy chrząknięcie.
- No co ja widze Louis i Nela- tym kimś był niestety Zayn
Moje policzki paliły się ze wstydu, a uderzenie gorąca nie ustępowało. Było mi tak wstyd , że nas zobaczył. Louis wogóle sie nie krępował jakby całowanie ze mną to było coś normalnego. Zayn podszedł do Louisa i tylko poklepała go po plecach. No w tym domu to chyba chleb powszedni.  Unikając wzzroku chłopaków wróciłam na góre do pokoju. Udało mi się wreszcie zasnąć.


Rano gdy tylko wstałam postanowiłam od razu udać się do firmy Oskara. Musiałam sie wszystkiego dowiedzieć jak zmarł? gdzie jest pochowany?co to za firma? Wskoczyłam szybko pod prysznic juz po 40 min. byłam gotowa do drogi.


- Nela musimy porozmawiać o wczorajszej nocy- z transu wybił mnie głos Louisa
- Teraz wychodzę mam sprawe do załatwienia później Louis
- Gdzie idziesz? Moge iść z Toba- zaoferował się chłopak
- No dobra ubieraj się
 Po 15min. Louis był gotowy. W sumie nie wiem czemu go zabrałam ze sobą, może dlatego, że nie chciałam być tam sama. Byliśmy już na miejscu, znów wróciły wspomnienia z wczorajszego dnia. Nie chciałam tam wchodzić ale musiałam wszystko raz na zawsze wyjaśnić.
- Musi mi pani wszystko powiedzieć o Oskarze- bez większych ceregieli złapałam tą samą kobiete co wczoraj. Ona tylko popatrzyła na mnie zatroskanymi oczami i poprosiła abym poszla za nią. Co ona wyprawiala miała mi powiedzieć, a nie prowadzić nie wiadomo gdzie. Ja i Louise kroczyliśmy za nia co chwile patrzac na siebie niezrozumiałym wzrokiem. Korytarz był długi i ciemny czyżby ta kobieta prowadziła mnie na jakąś rzeź, nie wiedzialam co o tym myśleć.
- Tutaj jest biuro pana Oskara niech pani wejdzie może tutaj coś pani znajdzie- jej przemiły głos dodał mi otuchy. Szarpnełam za klamke moim oczom ukazał się duży oszklony gabinet caly w kolorze białym. Na środku stalo potężne biurko, obeszłam go i usiadlam na krześle. Obok komputera stało zdjęcie moje i Oskara jeszcze z czasów dzieciństwa. Do moich oczu zaczeły napływać słone łzy. Nie nie bede płakać nie po to tu przyszłam.
- Czego własciwie szukamy?- cicho zapytał Louis
- Sama nie wiem, czegoś co wyjaśniało by ten cały bałagan
Otworzyłam drewnianą półke, razem z Louisem szperalismy w dokumentach. Jedna teczka przykuła moją uwage poniewaz bylo na niej napisane dużymi, grubymi literami TESTAMENT. Kto normalny pisze w wieku 23 lat testament coś tu nie grało. Bałam się co znajdę w środku, to przecież nie mogla być normalna śmierć, wtedy nie pisał by testament.
-Louis to testament!- powiedziałam
- Otwieraj!- szybko dodał
Po przeczytaniu poprostu zamarłam, nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. To niemożliwe!



Jak myślicie co było w testamencie? Kolejny rozdział za mną. Podoba się? Jeżeli tak proszę o komentarze:)  Zjeżdżając w dół strony zobaczycie zdjęcie, na które trzeba kliknąć żeby dostać się do mojego aska zapraszam:)
-

2 komentarze:

  1. Super :D Myślę, że w testamencie przepisał wszystko Neli :D I mam nadzieję, że Nela będzie z Louisem :) Czekam na next.

    OdpowiedzUsuń