Obudziłam się z zapuchniętymi oczami, całą noc płakałam rozmyślając co mam dalej zrobić. Nie mogłam siedzieć chłopakom i Perrie na głowie. Ale z drugiej strony co miałam zrobić nie miałam kontaktu z Oskarem, a do domu wracać nie chciałam nie po tym jak traktował mnie tato, nie po tym co mi robił.
Może i znajde prace ale zanim zgromadze sume na mieszkanie musze gdzies mieszkać, postanowiłam wynieść się od nich jak najszybciej nie mogli mnie przecież przez cały czas nocować, co by powiedziałam prasa gdyby mnie zauważyła wychodząca z ich domu? Spakowałam swoje rzeczy i cicho wymknęłam sie z pokoju.--
- A ty gdzie sie tak szybko wybierasz?- z zaskoczenia spytał Zayn wychodząc ze swoje pokoju
- Nie moge Wam tak siedziec na głowie!
- Nie masz gdzie pójść. Zostajesz!- prawie krzyknął- Chodź na śniadanie zanim Niall wszystko zje
Zeszliśmy po schodach, na których było czuć zapach naleśników. Całkiem zapomniałam o jedzeniu, od wczorajszego poranka nic nie zjadlam, ze stresu nie mogłam nic przełknąć. Harry nałożył mi dwa porządne naleśniki, nie powiem świetnie radził sobie przy nich. Chłopaki wygłupiali sie i śmiali, natomiast ja czułam sie niezręcznie przy nich, niewiedziałam jak sie zachować w takiej dziwnej sytuacji.
- Nela może chcesz jeszcze?- spytał Harry
- Nie dziękuje najadłam sie i bede znikać.
- Nie ma mowy gdzie pójdziesz. Zostań tutaj przez jakis czas- zaprotestował Louis
- Macie racje nie mam gdzie iść, obiecuje, że sie wyniosę jak coś znajde sobie- uległam..niestety
Po tym sycącym śniadaniu chłopaki pojechali na wywiad, a ja zostałam sama z Perrie, musiałam się w koncu dowiedzieć co stało sie z moim bratem, nie mógł przecież zapaść sie pod ziemie, skoro ta brunetka nie chciała wczoraj ze mną rozmawiać musiałam go znaleźć na własna rękę. Usiadłam do komputera i wpisałam w wyszukiwarce Oskar Ostrowski, jedyne co wyskoczyło to to, że był to jeden z czołowych młodych biznesmenów, miała własną firmę w Londynie. To niemożliwe! Oskar nie miał swojej firmy, powiedział by mi o tym. Zapisałam adres tej firmy i postanowiłam pojechać tam od razu.
Wsiadłam do taksówki i pojechałam pod wskazany adres. Po 20 min. wysiadłam pod ogromnym gmachem, widzac ten budynek bylam coraz mniej przekonana, ze pracuje tu mój brat. Weszłam do środka.
- Przepraszam czy tu pracuje Oskar Ostrowski?- spytałam sekretarke
- Prezes niestety już tu nie pracuje- odpowiedziała z widocznym grymasem na twarzy
- Ale jak to nie pracuje? Może mi pani powiedzieć czy to był ten człowiek?- pokazałam jej zdjęcie brata
- Tak to on, kim pani jest?
- Jego siostrą.
- Bardzo mi przykro ale pan Oskar nie żyje- to co usłyszałam zamurowało mnie. Oskar nie żyje, jak to , co się stało? Mialam tyle pytań ale nie mogłam nic wydusić z siebie. Czułam jak serce mi moćniej bije i nie moge złapać tchu, jak mogłam o tym nie wiedzieć to mój brat, a ja nie wiem o jego śmierci. Bez słowa odwróciłam sie i wyszłam, nie płakałam wszystkie moje emocje zostały nagle zamrożone. Do domu poszłam na pieszo. Wciąż w przerażającym szoku. Wchodząc usłyszałam krzyk
- Nela martwiliśmy się wyszłaś bez slowa- mówiła zatroskana Perrie.
Bez odpowiedzi rozpłakalam sie na ich oczach wreszcie wszystkie moje emocje puściły, było mi tak źle potrzebowałam mojego brata miałam tylko jego, a on nie wiadomo z jakiej przyczyny mnie opuścił.
Perrie objeła mnie ramieniem.
- Boże co sie stało?- spytała
Chłopaki patrzyli na mnie jak na idiotkę.
- Oskar on.....- nie mogłam dokończyć zdania bo nowe łzy napływały mi do oczu.
- Co sie z nim stało Nela?- tym razem zapytał Liam
- Nie żyje!- krzyknęłam tak głośno jak tylko mogłam
Wszyscy jak na zawołanie wytrzeszczyli oczy. Wyrwałam sie z uścisku Perrie i pobiegłam do pokoju. Rzuciłam sie na łóżku i rzewnie płakałam, nie mogłam sie opanowac jego już nie ma i nie będzie .
Z perspektywy Perrie
To co usłyszałam bylo straszne. Biedna dziewczyna, została sama, całkiem sama, jak ona sobie sama poradzi. Dobrze, że ma nas, napewno jej pomożemy nie możemy je zostawić samej w tym stanie.
- To straszne!- krzyknął Louise - Pójde do niej musi sie czuć strasznie.
Z perspektywy Louisa
Postanowiłem iść i pocieszyć Nele wiem jak to jest stracić kogoś kogo sie kocha.
- Nela mogę wejsć?
Dziewczyna nie odpowiedziała.Usiadłem koło niej na łóżku.
- Wiem jak to jest stracić kogoś bliskiego, przeżywałem to samo co ty teraz, obiecuje, że bedzie z czasem lżej, rany sie zagoją i przestaną boleć.Nela nic nie odpowiadała nie dziwiłem się jej wcale
- Louis to był mój brat, a on mnie tak zostawił- odezwała sie cicho
- Wiem ale musisz iść dalej, żyć, życie toczy sie dalej . Nela wstała i mocno mnie przytuliła ciągle płacząc. Oderwała się ode mnie. Patrzyłem na nią miała czerwone od płaczu oczy, otarłem kolejną łze, która próbowala sie wymknąc z jej oka. Nela była naprade śliczna długie blond włosy, zielone oczy, duże usta. Nasze twarze sie zbliżyły czułem jej oddech na swojej twarzy. Pocałowaliśmy się.
- Przepraszam Louis nie powinnam- Nela sie oderwala i wybiegła z pokoju
To działo sie tak szybko
No i mamy kolejny rozdział mam nadzieję, że się podobał, jeżeli czytacie to zostawcie po sobie znak, dla Was to nic, a dla mnie to duża motywacja do dalszego pisania .

Wzruszylam się :-( podoba mi się bardzo
OdpowiedzUsuńTo takie wzruszające... Biedna Nela :( Czekam na next :)
OdpowiedzUsuńUroczo***
OdpowiedzUsuńpozdr i zapraszam do siebie http://hiheeuih.blogspot.com/